Po 4 miesiącach bycia Au Pair

Dziś chciałabym się z wami podzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi bycia Au Pair w Stanach Zjednoczonych. 18 sierpnia minęły moje cztery miesiące odkąd jestem w USA. Dlatego też postanowiłam się podzielić moimi wrażeniami oraz moją opinią na temat mieszkania w Stanach.

Bycie Au Pair nie należy do najłatwiejszych zadań przed jakimi stanęłam. Wszystkim wydaje się, że to łatwa i lekka praca, a tak nie jest. Prawda jest taka, że każdy kraj ma swoje zasady. Amerykanie wychowują w całkiem inny sposób swoje dzieci. I przyjeżdżając tu nie jesteśmy w pełni świadomi co nas czeka. Już na Orientation (szkolenie w hotelu w Nowym Jorku przed przyjazdem do host rodzin), niektóre rzeczy wydają się dziwne i czasem niezrozumiałe. Orientation to był dopiero początek szoku kulturowego, jakiego każdy chyba zazna prędzej czy później.

Au Pair life

Pierwsze dwa miesiące należą do najcięższych. Przyczyn jest wiele m.in. nowe miejsce, nowi ludzie, nowe zasady, nowi ludzie, a do tego obcy język, który momentami sprawia, że nie rozumiemy co do nas ludzie mówią, albo nie wiemy po prostu co odpowiedzieć. Do tego dochodzi niepewność czy aby na pewno możemy to czy tamto użyć. Jedną z najcięższych rzeczy jakie trzeba przeboleć na początku to, że teraz ten dom, w którym się znajdujemy jest naszym domem i możemy korzystać prawie z wszystkiego co jest dostępne, chyba że hości zasugerują, że czegoś nam nie wolno. A wierzcie mi lub nie, ale największy problem z jakim się Au Pair borykają na początku swojego pobytu w nowym domu to jest zaglądanie do lodówki i przygotowanie jedzenia dla siebie. Wiele z nas czuje się zestresowana, gdy hości są w kuchni kiedy chcemy przygotować sobie coś do zjedzenia. Znam parę dziewczyn, które przez 3 miesiące bały się przygotowywać jedzenie w obecności host rodziny. Unikały wchodzenia do kuchni. Sama borykałam się z tym przez 2 miesiące, co wiąże się z tym, że jest się głodnym.

Kolejna rzecz to trzeba być gotowym na to, że dzieci są w stanie nas obrażać, wyzywać, mówić złe rzeczy. Jest to spowodowane tym, że nas nie znają, porównują nas do poprzednich Au Pair, a w momencie złości, kiedy na coś nie pozwalamy to usłyszymy: „wracaj do swojego kraju”. Nie można tego brać do siebie! To jest podstawowa zasada. Trzeba twardo trzymać swego i nie dać się ponieśc emocjom.

Momentami możemy się czuć jak niewolnicy, bądź jak tania siła robocza. Bo prawda jest taka, że nie zawsze trafi się na rodzinę, która jest w porządku i traktuje cie jak człowieka. Nie wolno wtedy pozwolić host rodzinie na wykorzystywanie. Każda z nas wie jakie obowiązki nas obowiązują i nie ma zmiłuj. W ciagu tych czterech miesięcy miałam okazję poznać rodziny, w których Au Pair czują się jak członkowie rodziny (czasem nawet lepiej niż w swojej własnej rodzinie), ale są też takie, gdzie hości potrafią Cię ignorować i tylko wydawać rozkazy. Wszystko zależy na kogo się trafi. Fakt faktem, że czasem wina stoi po stronie host rodziny a czasem po stronie Au Pair. Nie ma ogólnej zasady.

Rok szkolny kontra wakacje, to jest temat, z którym ja osobiście się borykałam i było to dla mnie najcięższy czas. Rok szkolny w moim przypadku miał konkretny rozkład. Wiedziała co, gdzie i kiedy ma być zrobione. Gdzie odebrać, gdzie zawieść co przygotować. Natomiast wakacje dla mnie były najgorszym czasem, gdyż mój host dzieciak niestety nie spędzał całych dni na campie a jedynie 2 -4 godzin w ciagu dnia. A znalezienie rozrywki dla nastolatka to nie lada wyzwanie. Tym bardziej jak nie należy on do najbardziej aktywnych dzieci. Przebolałam, nauczyłam się jak z nim sobie radzić i już jest lepiej. Prawda jest taka, że dla mnie najlepszy czas to jest rok szkolny. Natomiast wakacje to koszmar. Jednak dla innych Au Pair wakacje to czas wolny, bo czasem hości wysyłają swoje pociechy na 2 tygodniowy camp.

Czas wolny. Teoretycznie wolno nam robić co się nam żywnie podoba, ale jeśli chodzi o przemieszczanie się w USA, bo bez samochodu czasem się po prostu nie da. Ja właśnie jestem w takiej miejscowości, gdzie bez samochodu to jak bez ręki. Nigdzie się nie da zajść, ani nic załatwić. Więc w moim przypadku pytanie za każdym razem czy mogę wziąć samochód i gdzieś jechać stanowiło dość ciężkie zadanie, choćby dlatego że jestem dorosła i zanim tu przyjechałam to mieszkałam sama i nie musiałam nikogo pytać o zgodę. A teraz jestem uzależniona od hostów. Moi znajomi, których poznałam na cluster meetingu w większości są z innej miejscowości niż ja, co wiąże się z korzystaniem z samochodu i jechaniem ok 20 min do pobliskiej miejscowości.

Więc jeśli jesteś w trakcie szukania rodziny to oprócz dobrego kontaktu z host rodziną upewnij się, że nie jesteś w dziurze zabitej dechami i masz choćby downtown.

Na koniec chciałabym krótko podsumować te 4 miesiące. Mam momenty słabości spowodowane kłopotami w Polsce, na które akurat nie mogę nic poradzić. Jednak będąc w USA robię znacznie więcej rzeczy niż do tej pory i mam większego power niż miałam będąc w Polsce. Wydaje mi się również, że oprócz host rodziny najważniejsi są nowi znajomi. Jeśli znajdziesz fajnych ludzi, z którymi będziesz spędzać miło czas na pewno nię będziesz żałować czasu tutaj spędzonego. Jakby nie patrzeć program Au Pair, jest programem wymiany kulturowej, a co za tym idzie najważniejsze jest poznawanie nowych kultur i wydaje mi się, że USA to najlepsze miejsce do tego typu rzeczy, gdyż jest tu skupisko ludzi z całego świata. Dodatkowo zauważyłam, że poznaję siebie lepiej niż do tej pory i zaczynam cieszyć się czasem spędzonym samotnie. Trzeba się nauczyć przebywać samym ze sobą, bo tylko ty będziesz ze sobą do końca swych dni.

 

Pozdrawiam z Karoliny Północnej 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s