[Meksyk] Grutas Tolantongo

Jaskinie w Tolantongo były pierwszym punktem mojej wyprawy do Meksyku. Żeby tam dotrzeć zaraz po przylocie do Mexico City, udałyśmy się na północy terminal autobusowy, gdzie doradzono nam, że lepiej jest przenocować tutaj na terminalu autobusowym, niż w miejscowości pomiędzy Mexico City a Tolantongo. Tak też zrobiłyśmy. Nocleg na terminalu autobusowym, nie należał do najlepszych, gdyż dość sporo ludzi tam przebywało a do tego o 2 w nocy wyrzucono nas, gdyż zaczęto sprzątać.

Zaczełyśmy spacerować po terminalu i szukać kolejnego miejsca gdzie możemy usiąść i odpocząć. Autobus miałyśmy dopiero o 6 rano, więc przeczekałyśmy ten czas wygłupiając się na terminalu, ponieważ nie znalazłyśmy dobrego miejsca do spania. Ludzie na nas patrzyli choćby z tego względu, że jestem „białym człowiekiem”, a to nie jest zbyt często spotykane. Z takich ciekawostek to na terminalu był mały komissariat policji, gdzie policjanci spali na podłodze, na kartonach przykryci kocem. Miałyśmy z tego straszy ubaw, ponieważ oni spali gdzie popadnie, nawet koło bezdomnych ludzi. Więc przez całą naszą podróż śmiałyśmy się, że osoby śpiące na ulicy to policjanci.

Byłyśmy bardzo zmęczone, więc zaraz po tym jak się wsiadłyśmy do autobusu próbowałyśmy zasnąć. Gdy dotarłyśmy do miejscowości Ixmiquilpan (koszt 165 pesos), która jest pomiędzy Mexico City i Tolantongo, okazało się, że autobus wysadził nas w jakiejść dziurze i musiłyśmy wziąć autobus podmiejski by dostać się do centrum miasta (koszt 7 pesoso).

 

Z tego co udało się nam ustalić, to pierwszy autobus bezpośrednio do Grutas w Tolantongo był o godzinie 11 więc miałyśmy jakieś 2 godziny na ogarnięcie się. Miejscowi podpowiedzieli, że warto tutaj kupić jedzenie, gdyż w Tolantongo jest drogo, tak też zrobiłyśmy. Autobus do Tolantongo to koszt 50 pesos, jego jakość nie jest zbyt dobra a droga do samej miejscowości trochę ekstremalna. Po dotarciu do Grutas okazało się, że aby wynając hotel musimy zapłącić podwójną cenę wstępu. Czyli zamiast 120 pesos, musiałyśmy zapłacić 240 pesoso za jedną osobę. Ponieważ, jedna wejściówka obowiązuje do godziny 8 wieczór, a my dotarłyśmy tam ok godziny 12. Dlatego warto wybrać się tam samochodem i jechać zaraz z rana, aby mieć więcej czas i nie płacić za pół dnia pełnej kwoty wstępu.

Przebolałyśmy ten koszt. W planach miałyśmy zostać tam dwie noce, jednak zmieniłyśmy plany, gdyż wyszło by to wszystko dość drogo, a obstawiam, że jeśli chcielibyśmy zostać kolejną noc to trzeba by było zapłacić jeszcze raz 120 pesos wstępu plus hotel, który wyniósł w taniej wersji 550 pesos.

Pokój hotelowy był mały i dość skromny, ale w tamtym momencie dla nas najważniejszy był prysnic. Z tym hotelem to też ciekawa sprawa, gdyż są tam dwa hotele. Jeden na górze, drugi na dole. My wybrałyśmy ten na dole, ponieważ nie wiedziałyśmy o istnieniu drugiego. Jak chciałyśmy zmienić zdanie, że lepiej by było iść do drugiego hotelu recepcjonista twierdził, że tam trzeba zarezerwować nocleg wcześniej i do tego może się zdarzyć, że jeśli wrócimy to już nie będzie wolnych pokoi u niego. Jednak przed przyjadem sprawdzałyśmy i wszędzie widniała informacja, że nie ma możliwości zabukowania noclegu. Ogólnie w tej miejscowości widać, że wszystko działa tu jak „mafia”. Wszyscy dobrze współpracują, aby ludzie którzy odwiedzają to miejsce zostawili jak najwięcej pieniędzy. Co mnie trochę dziwi ponieważ nie jest to miejscowość typowo turystyczna dla obcokrajowców a raczej dla Meksykanów, którzy przyjeżdżają się tam odprężyć w weekendy.

Pogoda nam nie dopisywały przez cały nasz pobyt. Jednak nie zraziłyśmy się tym i postanowiłyśmy zaraz po prysznicu wybrać się na baseny. Dotarcie na wzgórze i znalezienie basenów zajęło nam jakieś 30 min. Szłyśmy w pełnym słońcu i pod górę co było dość męczące a oznaczenia na drodze nie do końca pomagaly w dotarciu do celu. Po drodze spotkaliśmy pracowników, którzy poinfomowali nas, że małe baseny nie działają, więc zmuszone byłyśmy iść na samą górę do większych. Co nas zaskoczyło najbardziej to to, że nie wszystkie baseny były wypełnione wodą. Tak samo jak rzeka, która nie było błękitna tylko mętna i wyglądała na brudną rzękę Gangesu z Indii. Lekko zawiedzione nie poddałyśmy się i starałyśmy się czerpać radość z tego co mamy, więc szukałyśmy jakiego wolnego basenu by się schłodzić i podziwiać przepiękne widoki. Nie zlalazłyśmy wolnego basenu więc dołączyłyśmy do dwóch dziewczyn. Jednak po chwili pojawiło się tam z pięcioro dzieci, które przyglądały mi się uważnie co było dla mnie trochę niezręczne. Jednak trzeba przyznać, że miejsce samo w sobie jest bardzo ładne. Na koniec pogoniła nas dość mocna burza.

Następnego dnia postanowiłyśmy przyjrzeć się bliżej rzece, którą miałyśmy prawie pod nosem a następnie wybrałyśmy się do jaskini. Zaopatrzyłyśmy się w stroje kompielowe i aparaty. Po drodzę zrobiłyśmy parę zdjęć. Rzeka nie należała do najczystszych tak jak już wcześniej wspomniałam. Była dość brudna a jej kolor nie odzwierciedlał tego co było na filmikach na YouTubie czy na zdjęciach.

Na miejscu okazało się, że nie możemy wejść tam z plecakiem i aparatem. Tak więc byłyśmy zmuszone wynająć szafkę, za którą zarzyczyli sobie 50 pesos i drugie 50 pesos w razie gdybyśmy zgubiły kluczyk (te drugie 50 pesos nam oddano przy zwrocie kluczyka). Jaskinia była bardzo ładna. Wchodząc do jaskini przywitał nas lodowaty prysznic a zaraz po tym gorąca woda. Momentami źle się oddychało, ale to było ciekawe przeżycie. Polecam zabrać ze sobą buty do wody plus latarkę oraz wodoodporną kamerkę sportową. Wewnatrz jaskini można było się powspinać by wejść głębiej do jaskini.

Obok małej jaskini znajdowała się druga większa, gdzie na środku był a la wodospad. Woda wewnątrz nie należała do najczystszych, ale było całkiem przyjemnie.

Podsumowując wydaje mi się, że miejscowość jest dość ładna. Jednak chyba trzeba wybrać inną porę roku by odwiedzić to miejsce. Może wtedy woda jest czystsza oraz więcej basenów jest wypełnionych wodą. Warto wynając samochód by się tam dostać i nie marnowac czasu na autobus, który prawdopodobnie specjalnie jest ustawiony na godzinę 11, aby zarobić jak najwięcej na turystach. Warto zaopatrzyć się w buty do wody, latarkę wodooporną oraz kamerkę sporotową. Dodatkowa warto zastanowić się czy nie wysiąść wcześniej i nie nocować w pierwszym hotelu, który jest na górze. Dodatkowo warto pamiętać, że w Meksyku mało kto mówi w języku angielskim, więc warto zaznajomić się z językiem hiszpańskim bądź wybrać się tam z kimś kto ten język zna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s